Moją najnowszą książeczkę, pod takim właśnie tytułem zaniosłam już do drukarni pana Wiśniewskiego. Myślę, że jak zwykle największy zachwyt wzbudzą ilustracje pani Renaty Krześniak. Cóż, zrobiłam już, co mogłam. Teraz pozostaje mi tylko czekanie… (jak na porodówce – co się urodziło?!)
„Poznańskie koziołki – Mikuś i Fikuś”
Otagowano drukarnia, ilustracje, Poznańskie koziołki.Dodaj do zakładek Link.